Wielkosobotni dyngus

You are currently viewing Wielkosobotni dyngus

Orzeł Wałcz – Wieża Postomino 1-3 (0-0)

Orzeł: Odolczyk – Riccio, Hermanowicz, Trzmiel, Resiak – Kowalczuk (80′ Pawlisz), Popiołek (80′ Wesołowski), Gałosz, Burak, Cerazy (80′ Kowalik) – Wojciechowski.

Bramka dla Orła: samobójcza (63′)

Piłkarze wałeckiego Orła sprawili sobie i swoim kibicom kiepski prezent wielkanocny, przegrywając w Wielką Sobotę na swoim boisku z Wieżą Postomino 1-3. Co gorsza, była to porażka całkowicie zasłużona, bo to goście – mimo, że miejscowi jako pierwsi objęli prowadzenie – w przekroju całego meczu okazali się drużyną lepszą.

W sobotę w Wałczu było słonecznie i wiosennie, ale prowadzenie gry utrudniał porywisty wiatr, który w pierwszej połowie był sprzymierzeńcem gości. Po opadach deszczu nawierzchnia boiska była już w lepszym stanie, niż w meczu z Jeziorakiem dwa tygodnie temu, ale nadal utrudniała przeprowadzanie kombinacyjnych akcji.
Od pierwszego gwizdka sędziego „wieżowcy” sprawiali solidne wrażenie: byli szybcy, silni fizycznie i nieźle wyszkoleni technicznie. Nie grali bardzo wyrafinowanego futbolu, ale skutecznie utrudniali rozgrywanie swoich akcji gospodarzom, a po odbiorze piłki bardzo szybko przechodzili od obrony do ataku. Grający pod wiatr zespół Orła miał poważne problemy z przedostawaniem się pod bramkę gości, a ci w pierwszych 45 minutach wyprowadzili kilka bardzo groźnych ataków. Już w 8 minucie przyjezdni przeprowadzili składną akcję środkiem boiska, zakończoną zagraniem na prawe skrzydło i płaską wrzutką pomiędzy Odolczyka i linię obrony. Na szczęście żaden z gości nie zdołał zamknąć akcji, a niebezpieczeństwo zażegnał wybijając piłkę wślizgiem na róg Vinzenzo Riccio.
Po kilku minutach postominianie wysokim presingiem wymusili błąd na wyprowadzających piłkę zawodnikach Orła, po czym wymienili kilka podań i zakończyli akcję celnym i mocnym strzałem na bramkę Odolczyka. Golkiper gospodarzy popisał się jednak efektowną, a co ważniejsze – skuteczną robinsonadą.
Pierwszą groźniejszą akcję piłkarze Orła przeprowadzili dopiero w 23 minucie. Po wrzutce Gałosza piłka trafiła do Cerazego, ale strzał skrzydłowego gospodarzy obronił bramkarz Wieży.
Na tym emocje w pierwszej połowie dobiegły końca. W 47 minucie Resiak dośrodkował piłkę z lewej strony, minął się z nią Wojciechowski, ale do futbolówki dopadł Gałosz i mocno strzelił. Bramkarz odbił uderzenie wprost pod nogi Kowalczuka, który po rękach golkipera Wieży umieścił futbolówkę w siatce. Niestety, sędzia bramki nie uznał, bo skrzydłowy Orła był na spalonym.
W 63 minucie miejscowi objęli wreszcie prowadzenie. Rzut rożny z prawej strony wykonał Resiak. Lewonożny obrońca Orła dokręcił piłkę tak, że ta wpadła do bramki Wieży. Przyczynił się do tego jeden z zawodników gości, który dotknął piłkę i ostatecznie gol uznany został jako samobójczy.
Tuż po wznowieniu gry Orzeł miał doskonałą okazję do podwyższenia prowadzenia. Szybką kontrę z lewej strony przeprowadził Cerazy, który dokładnie dograł do Popiołka, a ten uderzył bez przyjęcia z kilkunastu metrów. Niestety, bramkarz Wieży spisał się bez zarzutu. To mogła być decydująca akcja meczu…
Za chwilę do głosu doszli goście. W 67 minucie mieli oni rzut rożny. Po dokładnej centrze i strzale głową piłka po rękach Odolczyka trafiła w słupek, a bramkarz Orła tak nieszczęśliwie próbował ratować sytuację, że wepchnął futbolówkę do siatki.
Zaledwie 8 minut później goście już prowadzili. Ich szybką akcję prawą stroną zakończył celnym strzałem przy dalszym słupku wprowadzony na boisko zaledwie dwie minuty wcześniej rezerwowy. A w 83 minucie przyjezdni ustalili wynik meczu, posyłając piłkę do siatki głową po kolejnym rzucie rożnym.