Cieszy tylko zwycięstwo…

You are currently viewing Cieszy tylko zwycięstwo…

Orzeł Wałcz – Jeziorak Szczecin 2-1 (1-0)

Orzeł: Odolczyk – Dybaczewski, Wesołowski, Hermanowicz, Resiak – Pawlisz (46′ Wojciechowski), Popiołek, Gałosz, Trzmiel, Cerazy – Kowalczuk (85′ Kowalik).

Bramki dla Orła: Pawlisz (21′), Wesołowski (90 + 4′)

Mecz z Jeziorakiem miał być w teorii plastrem na rany, odniesione po dość pechowej w sumie porażce sprzed tygodnia w wyjazdowym meczu Orła z liderem 4. ligi Vinetą Wolin. Zwycięstwo miało być jeśli nie lekkie, łatwe i przyjemne, to przynajmniej spokojne. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.

W pierwszych 45 minutach częściej przy piłce byli gospodarze, ale nie wynikało z tego zbyt wiele konkretów, a prawdę mówiąc – nie wynikało prawie nic. Akcje Orła były rwane i chaotyczne, w najlepszym razie kończyły się dośrodkowaniami do… nikogo. Ataki Orła wieńczone były też sporadycznie mniej (Popiołek) lub bardziej (Resiak) udanymi próbami strzałów zza szesnastki, a od patrzenia na kolejne niecelne podania w wykonaniu piłkarzy Orła bolały oczy.
Goście skoncentrowali się na zabezpieczeniu dostępu do swojej bramki i trzeba przyznać, że byli w tym bardzo skuteczni – zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co już zostało napisane o ofensywnej grze gospodarzy.
Mimo wszystko, miejscowym udało się w 21. minucie objąć prowadzenie. Po przejęciu piłki na swojej połowie zawodnicy Orła usiłowali przeprowadzić szybki atak. Po zagraniu za plecy do Gałosza wydawało się, że i tym razem nic z tego nie będzie, bo na drodze piłki stanął jeden z obrońców Jezioraka. Piłka spadła jednak pod nogi Pawlisza, który zdecydował się mocno uderzyć z 25 metrów na bramkę gości. Futbolówka nie tylko ściągnęła pajęczynę z okienka bramki Jezioraka, ale też odkurzyła poprzeczkę i ugrzęzła w siatce, a szczęśliwy strzelec zebrał owacje z trybun i zasłużone gratulacje od kolegów z drużyny.
Szczecinianie zaczęli częściej zapędzać się pod pole karne Orła. Goście o wiele lepiej od gospodarzy konstruowali swoje akcje i były one coraz groźniejsze. To, że na przerwę miejscowi schodzili z jednobramkowym prowadzeniem, jest zasługą dobrej gry obronnej całego zespołu, ze szczególnym uwzględnieniem bramkarza i całej formacji defensywnej. Szczecinianie byli o włos od wyrównania, kiedy w końcówce pierwszej połowy po jednym z rzutów rożnych w ich wykonaniu piłka odbiła się od słupka bramki Odolczyka.
Po zmianie stron goście uparcie dążyli do wyrównania, chociaż długo nie potrafili znaleźć sposobu na sforsowanie linii obronnej Orła.
Mecz rozstrzygnął się w samej końcówce. W 84 minucie po kolejnej akcji piłkarzy Jezioraka lewą stroną boiska przy zagranej w pole karne piłce minimalnie szybciej znalazł się jeden ze szczecinian, a sędzia uznał, że doszło do faulu i podyktował rzut karny, pewnie zamieniony na bramkę przez Dawida Kapczyńskiego.
W tym momencie wydawało się, że Orzeł straci w tym meczu dwa punkty. Po straconej bramce piłkarze Orła nie zwiesili jednak głów, tylko zaczęli grać tak, jak powinni to robić od samego początku: szybko, zdecydowanie i z rozmachem. W 94 minucie, po kolejnym ataku goście wybili piłkę na rzut rożny. Do jego wykonania podszedł lewonożny Jakub Cerazy, który z pomocą wiatru chciał wkręcić futbolówkę bezpośrednio do bramki Jezioraka. Piłka wylądowała jednak na głowie zamykającego akcję przy dłuższym słupku Wojciechowskiego, który zgrał ją na piąty metr, gdzie kłębił się tłum piłkarzy obydwu drużyn. Strzał Resiaka został zablokowany, obrońcy Jezioraka próbowali desperacko wybić piłkę, piłkarze Orła chcieli wepchnąć ją do bramki gości, a bramkarz gości był zasłonięty. Przez kilka sekund w polu bramkowym kotłowało się strasznie, aż wreszcie piłka trafiła do stojącego dwa metry od epicentrum wydarzeń Wojciecha Wesołowskiego, który pewnie posłał ją do siatki! Radości wszystkich na stadionie – poza ekipą gości – nie było końca.
W środę 6 kwietnia o godz. 17.30 kibice Orła będą mieli okazję obejrzeć swoich ulubieńców w meczu 1/4 Pucharu Polski na szczeblu ZZPN Koszalin. Rywalem podopiecznych M. Łyjaka będzie zespół Sokoła Karlino. Natomiast w sobotę 9 kwietnia wałczanie rozegrają kolejny mecz ligowy z Darłovią w Darłowie.
Fot. Kaja Rodzik, FB Orzeł Wałcz