Nie da się „odzobaczyć”

You are currently viewing Nie da się „odzobaczyć”
Trzecia część sesji budżetowej Rady Miasta Wałcz odbyła się 29 grudnia. Dyskusje jakie prowadzili ze sobą radni sądząc po komentarzach po sesji dla wielu mieszkańców były trudne do zaakceptowania. 

Trzecia część sesji budżetowej ograniczyła się do przyjęcia kilku uchwał w tym cały szereg porządkowych ustalających plany pracy komisji i rady w nowym roku, 
Wcześniej jednak, co ciekawe bez jakiejkolwiek dyskusji, przyjęto uchwałę w spawie petycji dotyczącej LGBT. Autorom petycji chodziło o to aby rada podjęła uchwałę o tym, że Wałcz jest miastem przyjaznym dla osób LGBT. Radni zaproponowali nieco inną uchwałę, mówiącą, że Wałcz jest przyjazny dla wszystkich. Większością głosów podjęto uchwałę w tej właśnie formie. 
Największa dyskusja wywiązała się podczas omawiania uchwały dotyczącej harmonogramu remontu ulic w Wałczu. 
Radny Andrzej Ksepko złożył wniosek o przesunięcie w harmonogramie remontu ulic: Chopina, Pomorskiej, Wileńskiej i drogi dojazdowej do MOPS i wpisanie ich do realizacji w 2022 roku. 
Obecnie są zapisane do realizacji po 2023 roku – tłumaczył – Wszystkie z tych ulic posiadają gotową dokumentację. Termin realizacji po 2023 roku może spowodować, że dokumentacja straci ważność i będą to wyrzucone w błoto pieniądze.
Wniosek poparła m.in. radna Bożena Terefenko która apelowała do radnych aby uwzględnili fakt, że na część ulic jest przygotowana dokumentacja i te wato robić w pierwszej kolejności. 
Z kolei radna Magdalena Świątkowska wnioskowała o zmianę pozycji ul. Kwiatowej co skutkowałoby oczywiście przyspieszeniem jej remontu. Wywiązała się dyskusja momentami dość ostra w której pojawiło się szereg osobistych uwag i pretensji. Ostatecznie jednak przegłosowano oba wnioski. Większość odrzuciła zarówno wniosek A. Ksepki jak i M. Świątkowskiej. 
Kolejne uchwały przyjmowano bez większych dyskusji i emocji. Te wróciły dopiero w wolnych głosach i sięgnęły momentami niebezpiecznie poziomu dna, a być może i dennego mułu. Kto tego nie widział niech nie żałuje. Kto widział niech żałuje, że nie da się tego „odzobaczyć”.
Far
Od autora: Kiedy wydaje się, że radni w sensie negatywnym nie są w stanie zaskoczyć niczym, ci wspinają się znów na wyżyny obciachu i zaczyna się sesyjna wolnoamerykanka. Tym razem mieliśmy okazję usłyszeć połajankę przewodniczącego rady za... żucie gumy. Nie wiem czy Maciej Goszczyński istotnie podczas sesji przeżuwał gumę bo zwyczajnie  nie zwróciłem na to uwagi. Jeśli tak, to uwaga była z jednej strony zasadna, bo podczas publicznej transmisji jest to raczej mało eleganckie. Ale też nie wiem, czy publiczne zwracanie uwagi podczas sesji jest na miejscu. Nie lepiej było po cichu zwrócić uwagę? Pewnie byłoby to mniej spektakularne ale... Z kolei ta forma reakcji wywołała używając terminologii wojskowej kontruderzenie i ze strony przewodniczącego poleciały przytyki w stronę zwracającej mu uwagę o gumie. Tym razem przewodniczący głośno zastanawiał się nad tym czy kulturalne jest zabieranie głosu podczas sesji bez pozwolenia. Potem pojawiły się dyskusje kto potrafi, a kto nie potrafi czytać, kto popełnia błędy językowe, kto i  co mówił podczas jakichś pozasesyjnych spotkań i kto więcej „miesza”. Do dyskusji oczywiście włączali się sekundanci obu dyskutujących stron i w efekcie widowisko stawało się coraz bardziej żenujące.  Generalnie czar okresu świątecznego i przednoworocznego prysł.