Koniec spekulacji

Koniec spekulacji

Na temat sytuacji w 107 Szpitalu Wojskowym narosło w związku z pandemią wiele plotek i niedomówień. Czytając wpisy na portalach społecznościowych jedni twierdzą, że szpital zamiast leczyć na covid stoi pusty. Inni z kolei piszą, że połowa oddziałów jest nieczynna z powodu zarażenia koronawirusem. Podczas sesji Rady Powiatu, która odbyła się 29 października, epidemiolog szpitala Anna Daszyń oraz komendant Artur Bobruk rozwiali wszelkie wątpliwości mówiąc o tym jak wygląda sytuacja. Szpital jest na pierwszej linii walki i sobie radzi. Ale dobrze nie jest…

Podczas sesji, która odbywała się w sposób zdalny z radnymi połączyła się epidemiolog 107 SW, która miała przedstawić informacje na temat sytuacji w szpitalu w związku z epidemią. Wyjaśniła, że zgodnie z decyzją MON 107 Szpital Wojskowy ma 65 tak zwanych „covidowych” łóżek. Są one rozmieszczone na zamkniętych całkowicie oddziałach: zakaźnym, ginekologii i laryngologii. Oddział wewnętrzny jest podzielony na pół. Połowa łóżek jest covidowych, a druga połowa jest wykorzystywana do leczenia pacjentów „niecovidowych”. Oprócz tego jest 5 łóżek respiratorowych dla ciężkich przypadków umieszczonych na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej.

  • Zgodnie z wytycznymi MON musimy znaleźć jeszcze dodatkowe łóżka dla chorych na covid – mówiła A. Daszyń. – Docelowo mamy mieć 91-92 łóżka przygotowane do leczenia chorych z potwierdzonym koronawirusem. Na tą chwilę (29 października godz 15.00 – dop. aut) mamy 47 pacjentów z potwierdzonym koronawirusem. Zajęte mamy wszystkie łóżka z respiratorami i oznacza to, że ciężkich przypadków nie jesteśmy już w stanie przyjąć. Na palcach jednej ręki można policzyć pacjentów z terenu powiatu wałeckiego. Większość to pacjenci z województwa choć pod respirtorem mamy na przykład pacjenta z Malborka.

Radni dopytywali się, czy istnieje możliwość zarezerwowania pewnej puli miejsc covidowych dla pacjentów z terenu powiatu. A. Daszyń wyjaśniła, że takiej możliwości nie ma. Szpital codziennie wykazuje ile ma wolnych łóżek i o kierowaniu do niego pacjentów decyduje koordynator. W Wałczu nie ma możliwości przyjęcia ciężkich przypadków wymagających wspomagania respiratorem i analogicznie koordynator wyśle pacjenta z Wałcza lub okolic do szpitala gdzie są wolne respiratory.

Zarówno A. Daszyń jak i komendant mówili, że największym w tej chwili problemem jest czynnik ludzki. Dramatycznie brakuje lekarzy i pielęgniarek. Niestety próby namówienia lekarzy np. POZ nie przyniosły rezultatów.

  • Staramy się pozyskać lekarzy, prosimy, rozmawiamy ale bez skutku – mówi komendant płk. A. Bobruk. – Nie chciałbym sięgnąć po ostateczne rozwiązanie. Mogę wojewodzie wskazać nazwiska lekarzy i wówczas wojewoda wyda nakaz pracy i skieruje do szpitala. Przepisy na to pozwalają ale nie chciałbym do tego sięgać. Choć jeśli nie będę miał wyjścia będę zmuszony to zrobić.

Szpital jak na tą chwilę radzi sobie nieźle. Są dwa przypadki coronawirusa u personelu i kilka osób na kwarantannie. Żaden z oddziałów nie jest wyłączony z powodu kwarantanny. Od wiosny szpital robił zapasy środków ochrony osobistej i jak na razie nimi dysponuje choć zapasy kurczą się w zastraszającym tempie. Z powodu zajęcia respiratorów i braków kadrowych niestety odwołano duże planowane operacje na oddziałach ortopedycznym i chirurgicznym. Poza tym w nagłych przypadkach pacjenci są przyjmowani i operacje wykonywane.