Zachodniopomorskie dyskryminowane

Zachodniopomorskie dyskryminowane

Pomimo apelu marszałka Olgierda Geblewicza Ministerstwo Infrastruktury nie zmieniło zasad podziału pieniędzy w ramach Funduszu Dróg Samorządowych. Wynika z niego, że Zachodniopomorskie znów znajduje się na końcu stawki.

– Przed rokiem apelowaliśmy do Ministra Infrastruktury Andrzeja Adamczyka o stworzenie sprawiedliwych i transparentnych warunków podziału środków w ramach Funduszu Dróg Samorządowych – tłumaczy marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz. – Obecne są skandaliczne i dyskryminujące Pomorze Zachodnie. Po raz kolejny okazało się, że faworyzowany jest wschód Polski, gdzie rządzi Prawo i Sprawiedliwość, a my wciąż należymy do najbardziej wykluczonych transportowo, nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Minister Infrastruktury przyznał dla naszego województwa 147 mln zł, z tego na zadania jednoroczne w 2021 roku – 105 mln zł, a na zadania wieloletnie – 42 mln zł. Stawia to Pomorze Zachodnie na końcu stawki wśród regionów w Polsce. Mniej środków przyznano tylko dla województw lubuskiego (116 mln zł) i opolskiego (80 mln zł). Więcej otrzymały mniejsze terytorialnie: Lubelskie (371 mln zł) i Świętokrzyskie (202 mln zł). Zachodniopomorskie charakteryzuje się jednym z najniższych w kraju stosunkiem dróg o nawierzchni twardej do dróg o nawierzchni gruntowej, wynoszącym według danych GUS na dzień 31 grudnia 2017 r. 61,2%, przy średniej ogólnej 71%. Drogi nieutwardzone to właśnie drogi gminne i powiatowe. Rozwiązania przyjęte przez rząd w ogóle nie uwzględniają takich danych. Skutki politycznej decyzji rządu dotkną zwłaszcza powiaty: białogardzki, łobeski, świdwiński, drawski i wałecki, gdzie infrastruktura transportowa jest w najgorszym stanie. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt: pieniądze na Fundusz Dróg Samorządowych pochodzą w znacznej części z Lasów Państwowych i Funduszu Leśnego. A to właśnie w Zachodniopomorskiem są one wypracowywane. Później de facto są wpłacane do centrali i dalej już niesprawiedliwie rozdzielane. – To praktyka rodem z epoki kolonialnej. PiS czerpie z zachodniopomorskich zasobów i rozdaje je w innych regionach – podsumowuje Olgierd Geblewicz.

Tekst sponsorowany