Protest sąsiedzki

Protest sąsiedzki

W niedzielę 5 lipca o godzinie 19 na promenadzie na wysokości Parku Artsenał zebrało się kilkudziesięciu mieszkańców ulicy Staszica. Domagali się zamknięcia lokalu. Protestowali przeciwko samowoli, zastraszaniu, agresji i ubliżaniu.

Kilka dni temu mężczyzna prowadzący Park Artsenał wrzucił do jeziora torebkę mijającej go kobiecie.

– Nie spodobało mu się, że ta poprosiła go, aby przytrzymał swojego psa. Wyzwał ją, wyrwał torebkę i wyrzucił daleko do jeziora. Z portfelem, z dokumentami… – opowiada świadek. – Wydawał się pijany, ale nie było czuć od niego alkoholu.

W niedzielę zaatakował mężczyznę, który na terenie swoje posesji, sąsiadującej z Parkiem, bawił się z wnuczką.

– Uderzył mnie pięścią w twarz – opowiada poszkodowany, pokazując siniaka nad okiem. – Synową, która do nas podbiegła, wyzwał od k… Powiedział, że może nas spalić albo wywieźć do lasu. Zaatakował też mojego syna, a jego dziewczynę chwycił za włosy i przydusił do ziemi.

Wspólnymi siłami udało się ostatecznie agresywnego napastnika obezwładnić. Przyciskając go do ziemi, wezwali na pomoc policję.

Mężczyzna został zatrzymany. – Dzisiaj możemy spać spokojnie, ale co będzie, gdy go wypuszczą? – mówią sąsiedzi.

O spontanicznym proteście zostali poinformowani burmistrz, niektórzy radni i media. Maciej Żebrowski nie zjawił się, ponieważ był na zawodach żeglarskich. Mieszkańcy planują, aby jutro o godzinie 10-tej pójść z transparentami na sesję Rady Miasta, która odbędzie się w sali gimnastycznej w SP2. Tam będą musieli zostać wysłuchani, także przez burmistrza.

Do tematu wrócimy w najbliższym wydaniu Super Pojezierza Wałeckiego.

Już w ubiegłym roku mieszkańcy skarżyli się na zakłócanie ciszy nocnej. Teraz miarka się przebrała.