Ktoś truje psy w Kłębowcu!?

Ktoś truje psy w Kłębowcu!?

Od 22 czerwca właściciele amstaffów w Kłębowcu (gm. Wałcz) drżą o swoich pupili. Jest bardzo prawdopodobne, że jakiś zwyrodnialec świadomie truje ich podopiecznych. Niestety, lekarzom weterynarii nie udało się uratować życia 7-miesięcznego Toudiego (na zdjęciu).

Cała ta dramatyczna historia zaczęła się w poniedziałek 22 czerwca, kiedy właścicielka 7-miesięcznego amstaffa zauważyła, że jej ulubieniec – dotychczas w pełni zdrowy i energiczny – dostał silnych wymiotów i całkowicie stracił apetyt. Z każdą godziną pies czuł się coraz gorzej – był osłabiony i apatyczny. Następnego dnia Toudi trafił pod opiekę jednego z wałeckich lekarzy weterynarii. Niestety, mimo serii kroplówek zaaplikowanych pacjentowi nie udało się utrzymać go przy życiu. Ponieważ objawy wskazywały na możliwość zatrucia, lekarz zdecydował się poddać próbkę krwi badaniom biochemicznym. Wprawdzie nie udało się ustalić, co spowodowało śmierć psa, ale wiadomo z całą pewnością, że nie była to trutka na szczury.

Nikt jeszcze wtedy nie podejrzewał, że przyczyną śmierci zwierzęcia może być celowe otrucie. W następnych dniach w Kłębowcu podobne objawy chorobowe ujawniły się jednak również u dwóch innych amstaffów, pochodzących z tego samego miotu co Toudi oraz u gończego polskiego, należącego do tej samej właścicielki, co nieżyjący już amstaff.

Ponieważ trudno było nie połączyć ze sobą tych faktów, wśród właścicieli psów w Kłębowcu zaczęła krążyć hipoteza o trucicielu czworonogów. Szczególnie zaniepokojeni są właściciele amstaffów, którzy są bliscy zawiadomienia o całej sprawie organów ścigania.

Póki co jednak, na pewno warto zwracać baczniejszą uwagę na swoje czworonogi…